13 sie 2013

Rozdział 2

Obudziłam się  z okropnym bólem głowy.Pamiętałam,że wczoraj byłam na imprezie,ale na tym film się urywał.Wstałam leniwie z łóżka,odsłoniłam rolety,aby do mojego pokoju dostały się poranne promienie słońca.Gwałtownie spojrzałam na swoje ubranie,uff byłam w piżamie,miałam też zmyty makijaż.Rodzice raczej nic nie zauważyli,nie powinni.Spojrzałam na zegarek w telefonie,było około 11.Trochę sobie pospałam,nie powiem.Otworzyłam drzwi od pokoju,żeby przywitać się z rodzicami,żeby później nie było,że ich ignoruję.Nie chciałam kolejnej kłótni.
-Dzieńdobry-powiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
-Dzieńdobry-powiedzieli ignorując zupełnie mnie.Nawet na mnie nie spojrzeli,może to i lepiej..
Otworzyłam lodówkę,wyjęłam z niej wodę i nalałam do szklanki.Odrazu zrobiło mi się lepiej.
-To ty wczoraj tłukłaś się w nocy?-przełknęłam głośno ślinę.On się czegoś domyślał,cholera!
-Nie,musiało ci się przesłyszeć-uśmiechnęłam się niepewnie.On wrócił do czytanie swojej gazety.Mama jedynie siedziała popijając herbatę,nawet słowa ze mną nie zamieniła.Czułam się tam jak w obcym domu,czułam się jakbym nie była ich córką,tylko przybłędą nad którą oni się litują.Byli dla mnie obcy,nic o mnie nie wiedzieli.Nawet nie świętujemy moich urodzin.
Postanowiłam wrócić do swojego pokoju,a potem pod prysznic.
-Poczułem alkohol-powiedział z niesmakiem tata,o kurwa! będą kłopoty.
-Gdzie wczoraj byłaś?-sykną przez zęby.Cofnęłam się o krok do tyły,bałam się.Ręce trzęsły mi się okropnie ze strachu
-Ja..ja tylko-jąkałam
-Tylko co?!-można się było tego spodziewać,podniósł na mnie głos.Wpatrywałam się w jego oczy,były niemalże czarne od złości.Mówi się,że czarne oczy są piękne,jednak nie jego.Jego wyrażały chęć zemsty,bezczelność i pragnienie władzy.
-Byłam na imprezie-powiedziałam.Wczoraj obiecałam sobie,że nie będę już więcej tchórzem i zdołam się mu postawić,jednak to były tylko puste obietnice,po raz kolejny zawiodłam siebie.
Podszedł do mnie bliżej,wpadł w szał.
-Co? znowu chcesz przynieść wstyd rodzinie ty niewdzięczna gówniaro?!-potrząsał mną.Za co ja mam być tobie wdzięczna?
-Przez tydzień nie wychodzisz z domu,tylko sprzątasz,zrozumiano?
-Ale..-chciałam coś powiedzieć,ale nie dał mi dojść do słowa
-Nie ma żadnego ale,gdyby nie ja nie miałabyś tego wszystkiego,więc wymagam od ciebie tego,żebyś robiła to co ja ci każę-powiedział.Nie miałabym czego? ciągłego poczucia niepewności,strachu?
-Nie wiem w kogo się wdałaś-machną jedynie ręką,pozwalając mi odejść.Poczułam jak moje oczy przepełniają łzy,dlaczego on mi to robi? Wbiegłam do łazienki,byłam cała roztrzęsiona.Otworzyłam szufladę,z przerażeniem wyciągnęłam z niej...żyletkę.Tak,możecie się mi dziwić albo nie,ale robiłam to.To mi pomagało,nawet nie czułam już bólu.Tylko czystą przyjemność.Dawało mi poczucie bezpieczeństwa.Usiadłam na podłodze.Chociaż,że niewiele widziałam przez załzawione oczy,udało mi się zrobić pierwszą kreskę.Zobaczyłam wypływającą krew.Uśmiechnęłam się,widok czerwonego płynu spływającego na podłogę był...conajmniej piękny.
"Każdy widzi we mnie osobę,która chcą zobaczyć,ale jeszcze nikt nie zobaczył prawdziwej mnie"
Robiłam to tylko wtedy kiedy nie mogłam wytrzymać,nie myślcie więc,że jestem uzależniona.
Patrzyłam jeszcze przez chwilę na stworzone przeze mnie rany po czym przemyłam je wodą i owinęłam bandażem.Niepewnie otworzyłam drzwi,musiałam się upewnić czy nikogo nie ma przed drzwiami.Niepewnie wychyliłam głowę,nikogo nie było-całe szczęście-
Poszłam szybko do mojego pokoju,zamknęłam drzwi do mojego pokoju.Chciałam być sama ze swoimi myślami.
Siadłam przy moim oknie,było takie jak w filmach.Z dłuższym parapetem i poduszkami.Wszystko było przy łóżku.Oglądałam widok zza okna,usłyszałam głos przychodzącej wiadomości na mój telefon.Niechętnie zwlekłam się z parapetu,otworzyłam wiadomość
"Marzę o kolejnym naszym spotkaniu-chłopak z imprezy.."
Co?! Ellis chyba nie zrobiłaś niczego głupiego?! O Boże,a co jeśli jestem w ciąży? nie,to nie może być prawda.Ja nawet nie znam jego imienia,nie wiem kim jest.Nawet nie wiem czy to robiliśmy,ale tak przypuszczam.Straciłam dziewictwo z pierwszym lepszym chłopakiem na imprezie?!  Po moim policzku spłynęła kolejna łza.Dlaczego wypiłam te kilka łyków za dużo,dlaczego nikt mnie nie powstrzymał?
"Zostaw mnie w spokoju,nawet nie wiem kim jestem.To co stało się na imprezie-poprostu zapomnij,oboje byliśmy pijani,ja niewiele pamiętam.-dziewczyna z imprezy" kliknęłam wyślij.Moje serce z każdą sekundą biło coraz to szybciej,nie wiem czy ze strachu a może jednak coś do niego czułam?..
"Nie mogę zapomnieć.Twoje oczy,twoje włosy,twój uśmiech,to wszystko czyni cię idealną.Spotkajmy się-Zayn"
Zayn,coś mi to mówi.Nie mogłam się z nim spotkać,przecież go nie znałam,tak nie należy robić.Musiałam być stanowcza
"Już mówiłam,żyj jakby nic się nie stało.Żadnego spotkania nie będzie,zapomnij..-Ellis" ..

7 sie 2013

Rozdział 1

Była noc,około 23.Mimo,iż moi rodzice byli święcie przekonani,że już dawno spię sobie "słodko" w swoim łóżku,ja szykowałam się na imprezę.Chociaż ten jeden cholerny raz w życiu chciałam się wyszaleć za wszystkie czasy nie zważając na konsekwencje.Jestem młoda,marzę o zabawie,przygodach.Nie chce marnować sobie życia siedząc zamknięta w czterech ścianach pod ciągłą kontrolą.
Rozpuściłam moje dość długie,brązowe włosy i pozwoliłam im opaść na moje blade ramiona.Tak,byłam strasznie blada.Lubiłam moje włosy,były moją chyba jedyną zaletą.Przeszukiwałam wszystkie szuflady w poszukiwaniu kosmetyków.Ach no tak,zapomniałam,że mam zakaz malowania się,czujecie tę ironię?Rodzicie zabili by mnie żywcem gdyby zobaczyli,że mam na sobie chociaż błyszczyk.Żyje w ciągłym stresie,nie mogę być jak moje rówieśniczki.Nie mogę wychodzić na imprezy,spotykać się z chłopakami,przeżywać dzikie przygody.Dobra,Ellis wystarczy tego użalania się nad swoim życiem! Ogarnęłam szybko swoje myśli i wróciłam do szykowania się.W odchłani jednej z szuflad znalazłam jeszcze nie otwarty tusz do rzęs i błyszczyk,oba kosmetyki były kupowane w tajemnicy przed rodzicami.Bez dłuższego zastanawiania się pomalowałam lekko rzęsy i usta.Muszę przyznać,że wyglądałam wtedy całkiem nieźle,inaczej niż do tej pory.Spojrzałam w lustro,wszystko było tak jak należy.Teraz czas zabrać się za strój.Otworzyłam moją safę,nie mam się kompletnie w co ubrać.Nie miałam ani jednej sukienki,same jeansy i bluzki z małym dekoltem.Na imprezie każdy będzie wyglądać olśniewająco,a ja jak jakiś łachmaniarz,świetnie.
Spojrzałam na zegarek,23.50,zaraz będzie tu Amanda a ja jeszcze nie gotowa.Wzięłam najładniejsze jeansy jakie miałam,były to czarne,obcisłe rurki.Do tego niebieski top i balerinki.Nie wyglądałam super,ale nie było też najgorzej.Spakowałam telefon do torebki i wyszłam na balkon.Z oddali zobaczyłam zbliżającą się postać,to była Amanda.Pomachałam jej,żeby wiedziała,że już jestem gotowa.
-Hej,gotowa?-spytała tryskając radością.
-Jak nigdy-rzekłam posyłając jej uśmiech.
-Masz zamiar w tym iść?-Popatrzyłam na nią krzywo i pokiwałam głową.W porównaniu do niej wyglądałam jak totalne zero.Miała na sobie piękną czarną,obcisłą sukienkę,wysokie czerwone szpilki i  piękne,długie blond włosy.
-Masz-z torebki wyciągnęła różową sukienkę za kolano i czarne szpilki.Szybko chwyciłam to d ręki.Jeju,jakie to piękne!-przemknęło mi przez głowę.Te ubrania wyglądały jakby były kupione w najdroższych markowych sklepach.Popatrzyłam jeszcze raz na przyjaciółkę,kiwnęła jedynie przyjaźnie głową dając mi do zrozumienia,że mam iść się przebrać.Weszłam jeszcze raz do mojego przestrzennego pokoju,momentalnie zrzuciłam z siebie spodnie i bluzkę.Sukienkę zakładałam wolniej,żeby niczego nie zniszczyć.Zapięłam zamek,spojrzałam w lustro.Leżała jak ulał,nałożyłam szybko szpilki.Wyglądałam nieźle,żeby nie powiedzieć,że pięknie.Chwyciłam torebkę i wyszłam na balkon,przed którym czekała już moja przyjaciółka.Gdy mnie zobaczyła zakryła sobie usta rękoma.Zaśmiałam się lekko pod nosem.
-Przestań-zaśmiałam się.
-Wyglądasz przepięknie!-przytuliła mnie.Cóż,nie byłabym tego taka pewna.
-Dobra,idziemy?-chciałam jak najszybciej uciec od tematu mojego obecnego wyglądu,nie lubiłam o tym rozmawiać.
Amanda kiwnęła tylko głową i ruszyliśmy.To będzie szalona noc.Zabaluję za wszystkie czasy.Poczuję smak alkoholu,zatańczę na stole.Taka okazja nie zdarza się często.
Całą drogę przeszłyśmy w milczeniu,ja byłam tak podekscytowana,że nie mogłam wydobyć z siebie choćby słowa.Pierwszy raz się zabawię.
Klub był ogromny,z wewnątrz budynku wydobywała się szybka,imprezowa muzyka.Przy wejściu stało 2 umięśnionych ochroniarzy,którzy sprawdzali potrzebne dokumenty aby wejść na imprezę.Gdybym zobaczyła ich na ulicy zapewne bym się wystraszyła,wyglądali na wrednych i niebezpiecznych.Stanęliśmy na końcu kolejki.Za nim się obejrzałyśmy jeden z nich prosił Amandę o dokumenty.Z bliska wyglądali jeszcze gorzej niż z oddali,jeden jak i drugi.Przekroczyłyśmy próg wejścia.Wszędzie dookoła byli pijani ludzie.Jedni tańczyli na parkiecie,następni siedzieli przy barze upijając się drinkami,a jeszcze inni tańczyli na stolę rum na rurach.Spojrzałam na o przyjaciółkę,jednak tej nie było już przy mnie.Cholera wie gdzie poszła.Byłam wkurzona,usiadłam przy barze szukając wzrokiem Amandy.To jak szukanie igły w stoku siana.
-Coś dla pani?-spytał się kelner stojący za barem.Gwałtownie odwróciłam się w jego stronę.Przystojny blondyn z pięknymi brązowymi oczami,jednak kompletnie nie w moim typie.
-Jedno piwo proszę.-posłałam mu uśmiech,on go odwzajemnił.Po chwili piwo stało na barze.Dałam mu pieniądze i odwróciłam się w przeciwnym kierunku.Super,nawet przyjaciółka mnie wystawiła i poszła się zabawić.Ona zawsze była pewna siebie,a ja zawsze żyłam w jej cieniu.Ona podrywała chłopaków,a ja tylko mogłam się temu przyglądać.Wpatrywałam się pusto w gromadę ludzi bawiących się na parkiecie.Wśród nich był chłopak,brunet,chyba w moim wieku.Był zabójczo przystojny,jego niebiańskie brązowe oczy najbardziej przykuwały moją uwagę.Gapiłam się na niego jak głupia,w pewnej chwili on to zauważył.
-Zatańczysz?-to był on,on spytał się mnie o taniec.Odebrało mi mowę,przecież ja nie umiem tańczyć! tylko się przy nim pogrążę.
-Ale,ja-ja nie umiem-spuściłam wzrok,żeby ukryć rumieńce.
-Pięknie wyglądasz gdy się rumienisz-zauważył,a jednak.Spojrzałam na niego,stał i się uśmiechał.Podał mi rękę,chwyciłam ją.Prowadził mnie na sam środek ogromnego parkietu.Był jak anioł,dosłownie.Obcisła koszulka doskonale pokazywała jego umięśniony tors.Wtedy nawet nie wiedziałam jak miał na imię.Jego włosy były idealnie komponowały się z opalenizną,były idealnie ułożone.
Dotarliśmy na środek parkietu.Ja stałam jak słup soli,nie umiałam zrobić jednego kroku.On mną kierował,był jak zawodowy tancerz.Każdy ruch,który wykonywał był delikatny i idealnie dopracowany.
-Tańczysz?-rzuciłam nie wiadomo skąd.Popatrzył się na mnie,jego sposób mówienia był pociągający,ten angielski akcent.
-Nie,dlaczego?-spytał
-Doskonale ci to wychodzi-odpowiedziałam.On nic nie mówił,tylko przypatrywał.Tańczyliśmy jeszcze chwile,wkońcu postanowiliśmy iść po kolejną dawkę alkoholu.
-Ja stawiam.-powiedział,a raczej stwierdził stanowczo.Cholera,jego akcent był taki seksowny!
Doszliśmy do baru,tak jak wcześniej-stał przy nim przystojny blondyn.
-2 whisky proszę.-wyciągną portfel z kieszeni,wyłożył potrzebną sumę i schował go z powrotem.Zachichotałam cicho,bez powodu,ale on to odwzajemnił.Miał takie piękne oczy,mogłabym się im przyglądać godzinami.Po wypiciu whisky poczułam,że alkohol zaczyna robić swoje,on zamawaił kolejne i kolejne..Przygryzłam lekko wargę.Zawsze miałam słabą głowę,po zaledwie 2 piwach chodziłam pijana.Podeszłam gwałtownie do chłopaka,złapałam go mocno za koszulę,żeby odwrócił się w moim kierunku.On tez był pijany,możliwe,że wypił więcej niż ja.Zaczęłam powoli rozpinać jego koszulę,robiłam to wolno by go zauroczyć.Przyglądał się mi z łobuzerskim uśmieszkiem.Szkoda,że wtedy nie wiedziałam co robię
-Pragnę cię-szepną mi na ucho.To zachęciło mnie do zrzucenia z niego koszuli.Mogłam podziwiać jego umięśnione ciało.Był taki piękny..
Poczułam jego dłonie na moich pośladkach,ścisną je mocno,na co ja cicho pisnęłam.
-Nie tutaj..-rzekłam.Chłopak wziął mnie na ręce,kierował się do łazienki.Zatrzasną za nami drzwi,byliśmy sami.Wzięłam się za jego spodnie,szybko poradziłam  sobie z paskiem.Leżał już na podłodze.Tak samo szybko zrzuciłam z niego spodnie.Był w samych bokserkach.Postanowiłam pozwolić mu działać.Zsuną ramiączka od sukienki z moich ramion.Był takie delikatny,pomimo,że oboje byliśmy pijani,on traktował mnie jak księżniczkę,tak jakbym zaraz miała się rozsypać na kawałeczki.
Po upływie czasu byliśmy już nadzy.On przyglądał mi się z niesamowitym pożądaniem,jego oczy aż były czarne.
-Jestem gotowa..-szepnęłam.On przybliżył się do mnie,zaczął pieścić moje piersi.Ja dyszałam jedynie z podniecenia.Potem schodził w dół,całował mój brzuch oraz moje "inne skarby".Jęknęłam głośno gdy wszedł we mnie.Był brutalny,ale to mi się podobało.Poruszał się we mnie,co powodowało,że jęczałam jeszcze głośniej.Gdy zauważył,że się męczę-wyszedł.Wrócił do masowania mojego dekoltu.
-Byłaś niesamowita..-szepną
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! Tak jak mówiłam,to opowiadanie będzie inne od poprzednich i  mam nadzieję,że wam się spodoba.Wyrażajcie swoje opinię,śmiało piszcie co myślicie,przyjmę krytykę;)

31 lip 2013

Prolog

Wystarczyło jedno spotkanie,jedna impreza,jedno kuszące spojrzenie.Namiętny pocałunek,który na zawsze zmienił ich życie.Tyle wystarczyło by tą dwójkę połączyło niezwykłe uczucie.Dla niego to tylko przelotne uczucie,dla niej zakazana miłość.Wydawać by się mogło,że zupełnie do siebie nie pasują,jednak przeciwieństwa się przeciągają,prawda? On zostanie zmieszany z błotem,ona będzie upokorzona wiele razy.Toksyczne uczucie okaże się być silniejsze od nich samych,tworzy się między nimi więź,mimo,że zupełnie do siebie nie pasują.Ona pochodzi z bogatej,on uważany jest za totalne zero.Czy taki związek ma jakąkolwiek przyszłość? wielu by zwątpiło,ale nie oni.Postanowią walczyć o tę uczucie,będą walczyć o miłość.Prawdziwa miłość przetrwa wszystko.Najcięższą wojnę,długotrwałe rozstanie-wszystko.Żadno z nich się nie podda,nie będą mogli tego zrobić.Przecież nie rzucą wszystkiego w cholerę.Oboje na tym ucierpią,ale na koniec przekonają się,że było warto...

Bohaterowie






Ellis Winslet (18.l)
Dziewczyna z bogatej rodziny,wzorowa uczennica.Jej życie wydaję się być idealne,lecz to tylko wrażenia.17-latka żyje pod kloszem zaborczych rodziców,którzy decydują całkowicie o jej życiu.Jest bardzo zamknięta w sobie,to co złe tłumi w sobie by tylko nie zawieść rodziców.Mimo iż ma 17 lat nigdy w  życiu nie miała chłopaka,nigdy nie była na randce,rodzice decydowali za nią.Nastolatka pragnie tylko jednego-pragnie poczuć się wolna...

Zayn Malik(19.l)
Chłopak przesiedział 2 lata w więzieniu,został niesłusznie osądzony o kradzież.Przez jego przeszłość stracił wszystko-dziewczynę,przyjaciół,rodzina się od niego odwróciła.Uważany jest za kryminalistę o skamieniałym sercu,jednak w środku jest wrażliwym,romantycznym facetem.Chce zacząć nowe życie,zapomnieć o brutalnej przeszłości...

__________________________________________________________________
Hej!:) mam nadzieję,że spodoba wam się pomysł na nowe opowiadanie,będzie inne od moich wcześniejszych.Zachęcam do komentowania,niedługo powinien pojawić się prolog,komentujcie:-)